Przyznam: zaczynałem lekturę z pewną rezerwą, ale to uczucie opuściło mnie zupełnie po pierwszych dwudziestu stronach „Zajezierskich”. Jestem pod wrażeniem zarówno przedsięwzięcia, jak i sposobu realizacji zamysłu. Panorama doprawdy imponująca, a wątki i postaci poprowadzone po mistrzowsku. Trudno się oderwać.
Nie przeczytałem jeszcze dwóch kolejnych tomów „Cukierni”, ale kusi mnie, żeby powiedzieć już teraz: pani Gutowska-Adamczyk weszła dzięki swojej sadze do historii polskiej literatury. Że to na wyrost? Zobaczymy. Myślę, że „Potop” czy „Chłopi” muszą się trochę posunąć. Nawet jeśli ktoś doda „toutes proportions gardées”…
